Misjonarze w Kongo

Drukuj
Kategoria: Stałe artykuły
Opublikowano o. Stanisław Smosna, OFM

O. Pacyfik Czachor, OFM

Najstarszy wiekiem i jeden z najbardziej doświadczonych  misjonarzy . W 2012 roku obchodził uroczyście swój Jubileusz czterdziestolecia pracy w Kongo i Jubileusz 50 lat swoich święceń kapłańskich. Rozpoczynał pracę, w Kabondo Dianda u boku Flamanda o. Mikołaja Meyersa, OFM. W Kabondo był wyznaczony do pracy w buszu, jak każdy początkujący misjonarz. O. Pacyfik z pełnym zapasem sił zabrał się do pracy misyjnej. Ks. bp  Bartłomiej Malunga powierzył mu budowę ośrodka w Kakole  przeznaczonego do formacji przyszłych katechistów i szefów Wspólnot dla Diecezji Kamina. O. Pacyfik rozpoczął od budowy „domków w tropiku”, bo tak  sam je nazwał, gdy o nich pisał do naszej Prowincji w Krakowie. Ta budowa trwała kilka lat, ale zakończona została pełnym sukcesem. Dzięki niej diecezja mogła rozpocząć formację przyszłych katechistów i szefów wspólnot. Oczywiście taką formacją zajął się sam o. Pacyfik . Jednocześnie wybudował na górze w Kakole okazały krzyż , gdzie wierni bardzo lubią się  modlić  i odprawiać Drogę Krzyżową. Co roku o. Pacyfik organizował formację miesięczną dla wszystkich kandydatów (szefów wspólnoty i katechistów) wysyłanych przez różne Misje.  

Po wielu latach pracy został mianowany Przełożonym Misji w Kinkondji, gdzie w szczególny sposób odznaczył się budową 25 metrowego Krzyża  na górze w Katongo.   Pomyślał też o ołtarzu z jednego olbrzymiego kamienia  pod tym Krzyżem. Przetaczał go dziennie 20 centymetrów podnośnikiem od samochodu, a potem po głębszym zastanowieniu się  około 30 metrów  pokonał w ciągu jednej godziny przy pomocy tir fort (nie wiem po polsku).

W 1991  otrzymał nominacje do Kaminy  do Parafii  p.w. Św. Teresy u o. Michela, który był belgiem z przeznaczeniem do pracy w buszu, gdzie rozpoczął budowę nowej Misji w Kimungu.

W końcu po kilku latach pięknej pracy w buszu w okolicach Kaminy osiadł na Misji w Bukamie, gdzie pracuje do tej pory. Ma też do dyspozycji  mały statek „Maryja”, by mógł odwiedzać  wioski nad rzeką  Lualaba (Kongo). W Bukamie o. Pacyfik rozpoczął budowę  Drogi Krzyżowej i ośrodeka kultu Maryjnego, zwanego tutaj Domaine Marial . W ostatnim czasie rozpoczął  budowę nowej  misji pod wezwaniem  św. Padre Pio zajmując się jednocześnie szerzeniem Jego kultu. Resztę sam opowie, jak go będziecie o to pytać.

 

o. Józef Kot, OFM

Również jeden z  najbardziej doświadczonych i zasłużonych misjonarzy w Kongo. W zeszłym roku 40 lecie pobytu w Kongo  a w tym roku będziemy mieli zaszczyt obchodzić 50-lecie jego święceń kapłańskich. To kapłan o bogatej historii i trzeba by wielu godzin, aby coś więcej o nim napisać.

O. Jozef rozpoczynał jak wszyscy w Luabo nauką języka francuskiego oraz języka miejscowego, kiluby. Studiował też kishwaili. Pracował w  Kinkondji, Kaniamie. W Kaminie był Prokuratorem Diecezjalnym, po czym osiadł w Kabondo Dianda, gdzie pracuje do dzisiaj.

 Ojciec Józef znany jest z dokładności poczucia piękna i prawdziwego smaku. Gdy czegoś się podejmie to musi to mieć „ręce i nogi”, jak to się popularnie mówi. Takim przykładem może być chociażby wybudowana w ostatnich latach kuchnia i dwa salony, które wybudował z wielkim gustem. Myślę, ze jego szkoły skonstruowane od podstaw i odrestaurowane mówią same za siebie. Pomimo, że znajdują się w buszu, są o wiele ładniejsze niż niejedna szkoła w mieście. Za to chwała mu i cześć!

Prąd elektryczny, który doprowadził do Misji w Kabondo to jego majster sztyk. Odebrał za to pochwały nawet od specjalistów w tej dziedzinie. Oprócz tego wybudował  również piękną kaplicę w dzielnicy Kabondo.

Pracuje wspólnie o. Eleuteriuszem z Prowincji Poznańskiej choć każdy z nich mieszka oddzielnie. O Eleuteriusz wizytuje  wioski w buszu pomimo że jest 50-cio letnim Jubilatem. Tylko On potrafi tak  się poświęcać w takim wieku. Niekiedy i on i motocykl wracają w stanie straszliwym, ale szybko dochodzi do pełni sił i od nowa do … buszu.

 

 

 

O. Stanisław Smosna, OFM

Pracował razem z o. Jackiem Janasem na Misji w Kinkondji. O. Stanisław był w Kinkondi  Przełożonym i Proboszczem a o.Jacek Janas proboszczem do Buszu. Widząc olbrzymie dystanse od wioski do wioski, razem podjęli decyzję, by rozpocząć budowę 3 nowych misji, gdzie były największe zgrupowania katolików.  Było to wotum  dla uczczenia Jubileuszu 2000 lat Chrześcijaństwa . Warto tutaj dodać, że pierwszy podział parafii Kinkondia odbył się za czasów pobytu o.Waleriana Chromego w Kinkondi. Powstała wtedy nowa misja pod wezwaniem św. Piotra w Mangi. Budowy trwały po dwa lata, ale zakończyły się sukcesem ku wielkiej radości całej ludności, bo powstały 3 Nowe Misje i Parafie.

1-sza misja pod wezwaniem  Świętej Trójcy w Kalombo, gdzie jest bardzo dużo chrześcijan, 2-ga misja pod wezwaniem Dobrego Pasterza w Kabenga i 3-cia misja pod wezwaniem Matki Bożej Różańcowej w Masangu. Warto zaznaczyć, że nowa misja w Kalombo została wybudowana w całości z oszczędności o. Stanisława i o.Jacka. Obecnie na Misji w Kalombo i w Kabenga pracują księża diecezjalni. 

Na Misji w Masangu po jej ukończeniu na prośbę miejscowej ludności i za zgoda ks. Biskupa pozostał o. Stanisław Smosna, który po nominacji na proboszcza pracuje tam do dzisiaj.

W kwietniu 2007 Współbracia w drodze wyborów naznaczyli go przełożonym jako Gwardiana dla Belgów, Chorwatów i Polaków. Ponownie wybrany po raz drugi na to stanowisko do chwili obecnej pełni obowiązki Gwardiana Regionalnego i Proboszcza Misji w Masangu.

W ostatnim czasie, po otrzymaniu pomocy finansowej z Polski podjął się ukończenia kościoła rozpoczętego 10 lat temu, którego budowa została zatrzymana z powodu braku funduszy na jej ukończenie.

Rozpoczął też akcję adopcji dzieci na odległość, bo sieroty i biedni nie mają pieniędzy, aby płacić za szkołę, ubrania, czy zakupić zeszyty i długopisy. Rozpoczął od swojej rodziny, przyjaciół i znajomych… Na chwilę obecną ma 24 dzieci.

 

 

O.Jan Filuś, OFM

 

 

Zawiadamiamy ze smutkiem, że po krótkiej chorobie o. Jan Filuś zmarł 14 marca 2015 r. Pracował 33 lata na misjach. Pogrzeb odbył się we wtorek 17 marca w Sanktuarium Kalwaryjski.

WIECZNY ODPOCZYNEK RACZ MU DAĆ PANIE A ŚWIATŁOŚĆ WIEKUISTA NIECHAJ MU ŚWIECI.

 

Bardzo bogata historia. Ojciec o olbrzymich siłach i wielkich możliwościach, „złota  rączka”. Dla niego liczy się ora et labora i to całe jego życie misyjne. Człowiek o niekończących się możliwościach i sile ducha. Wielki budowniczy. Można powiedzieć, że rozpoczął swoją pracę misyjną od budowy nowej misji w Lupwezi, kiedy przełożonym był o. Stanislaw w Luabo a o. Jan proboszczem dla buszu.

 

O. Jan po wybudowaniu misji od razu podjął się budowy okazałego kościoła. Jak tylko coś ukończy to szuka nowego miejsca, by tam budować od nowa. Po wielu latach pracy w parafii Lupwezji i w głębokim buszu został mianowany proboszczem w Bukamie, gdzie pracuje jako proboszcz  na miejscu i gdzie również korzysta ze statku „Maryja” na rzece Kongo w Bukamie Lualaba.

Po kilku latach zostaje mianowany proboszczem w Kayeye, po wycofaniu się z tamtąd ojców Chorwatów. Z Kayeye wraca do Polski na jeden rok. Po tym czasie powraca i to tam gdzie wybudował  nową Misję, czyli do Lupwezi. Po krótkim pobycie w Lupwezi na prośbę bpa Kalali  otrzymuje nominację na Proboszcza w Kaminie w Dzielnicy 52 i tutaj oddaje swoje siły i możliwości, aby budować nową misję i nowy olbrzymi kościół. W dzielnicy 52 zastał tylko fundamenty pod budowę  kościoła. W między czasie niespodziewanie umiera Ojciec Remigiusz Wawro, który rozpoczął budowę nowej misji w dzielnicy Quartier Indistriel pod wezwaniem O. Maksymiliana Kolbe. Ojciec Jan został zaproponowany jednogłośnie na tego, który mógłby się podjąć kontynuacji tego dzieła. Przeniósł się więc na jakiś czas do Kaminy, by dokończyć dzieło Ojca Remigiusza. Wykańcza rozpoczętą misję i buduje kościół. Wybudował dodatkowo bardzo duże ogrodzenie. Pracuje tam do dziś.

Na uwagę zasługuje jego poświęcenie dla „ dzieci wojny i sierot” i to już od czasu objęcia władzy przez  Kabilę. Szuka środków na prawo i lewo, by tym dzieciom zapewnić minimum podstawowe wykształcenie, i nie tylko.  W ostatnim czasie  doprowadził  prąd  na misję i do kościoła. Jest zadowolony, tylko że prąd słaby, zamiast 220 V to żarówki świecą na czerwono gdyż w sieci jest 120 V. Musi nad tym pomyśleć jakby ten prąd ulepszyć. Życzymy mu powodzenia. Będzie musiał chyba szukać transformatora, a to zabierze mu dużo czasu.

Nie można się poddawać.

 

 

 

O. Jacek Janas, OFM

Po kursie przygotowawczym z języka kiluby w Luabo u boku Ojca Waleriana i dzisiejszego Ojca Prowincjała o. Jarosława Kani w 1991 dołączył do pracującego w Kinkondji o. Stanisława Smosny.  Tak o. Jacek pracował wspólnie przez kilka pięknych lat, gdzie z o. Stanisławem zajmował się buszem i budowami.  Przede wszystkim budową kaplic (5 kaplic) i jeden kościół w buszu w Ntwadi z materiałów trwałych.

Oprócz tego budował szkoły: Kabenga, Katongo, Kiyuyu, Kalombo . Na uwagę zasługuje również okazały dom dla młodzieży w Kinkondji, który własnoręcznie wykończył w pięknym stylu, a także wieża kościelna z kamienia, wybudowana wspólnymi siłami. W 2008 roku, kiedy o. Stanisław osiadł na nowo wybudowanej misji w Masangu, o. Jacek wolą biskupa Kalali został proboszczem w Kinkondji, gdzie  pracuje do dzisiaj. Ma pod opieką 10 wiosek w buszu i olbrzymią parafię, która liczy około 27 tysięcy chrześcijan. O. Jacek jest najmłodszym z misjonarzy i pozostało mu jeszcze wiele lat pracy na czarnym lądzie.

Franciszkański Sekretariat Misyjny MUTIMA
ul. Bernardyńska 46
34-130 Kalwaria Zebrzydowska
tel. 338766304 w. 244/237 ; 506 249 452

Bank Zachodni W.B.K. S.A. oddział w Krakowie
75 1500 1142 1211 4003 4118 0000